Przejdź do głównej zawartości

Posty

Więcej, więcej, jeszcze więcej.

Kiedy w końcu będziemy szczęśliwi?

Wtedy, gdy nowe auto zaparkuje w naszym nowym podziemnym garażu? Wtedy, gdy sprzątaczka odmelduje się po całym dniu zostawiając za sobą kwiatowy zapach i idealnie wykrochmaloną pościel? Czy wtedy, gdy drugie auto zaparkuje koło pierwszego w pałacu, na który zamieniliśmy naszą willę? A może wtedy, gdy mąż wyląduje helikopterem na dachu naszego pałacu po pracy?


Wiecie, gdzie jest szczęście? Tu i teraz.

Jeśli mając to co masz jesteś nieszczęśliwy, to auto, willa i sprzątaczka tego nie zmienią.
Bardzo wielu z nas szuka szczęścia w dobrach materialnych, w posiadaniu, w pokazywaniu sąsiadowi, kto ma większą kosiarkę na baterie słoneczne.

A później zamyka się w tej willi, zostawia tę kosiarkę w garażu i czuje pustkę. Bo nie spotka się z sąsiadem (ostatnio tamten kupił sobie lepszą kosiarkę, jak on mógł?!), nie zadzwoni do przyjaciela (bo go nie ma - kiedy znaleźć czas na przyjaźń, skoro trzeba napełniać skarbonki), nie zje dobrego obiadu (nigdy sam dla sieb…
Najnowsze posty

Rudość, szmaragdy i Kanada, czyli "Zawierucha w wielkim mieście" Krystyny Bartłomiejczyk

Obiecałam sobie, że wszystkie recenzje przeczytanych jesienią książek będę pisać na świeżo, tuż po przeczytaniu, choćbym miała wstawać w środku nocy z miękkiego, pachnącego zachęcająco snem łóżka.

Odhaczamy numer 1/2017.



Tytuł: "Zawierucha w wielkim mieście"
Autor: Krystyna Bartłomiejczyk
Wydawnictwo: Prozami
Premiera: 23 lutego 2016
Stron: ponad 300

Fabuła:
Zawierucha to słowo użyte dość przewrotnie, gdyż jest to nazwisko głównej bohaterki - zawadiackiego rudzielca o szmaragdowych oczach, który potrafi zdenerwować czytelnika o spokojnym usposobieniu i pogodnym nastawieniu do świata. Olga, bo tak ma na imię owo rude zjawisko, idzie przez życie niczym huragan, gmatwając losy wszystkich dookoła. Gdy w końcu zdaje sobie z tego sprawę, chce wywiesić białą flagę, odizolować się od ludzi i spędzić resztę życia za drzwiami swojego domu, ale na szczęście tego nie robi. Wpada na zgoła inny pomysł i tu zaczyna się wątek wielkomiejski. Myślicie, że wielkie miasto nie musi się jej obawiać? Je…

Pudełko z kosmetykami, czyli miły kociak w pięknym worku

Uwielbiam, gdy coś wywołuje we mnie skrajne emocje i właśnie tak jest z pudełkami z kosmetykami.


Raz je kocham, raz wręcz przeciwnie. Raz wyczekuję kuriera z duszą na ramieniu i taką ekscytacją, jak bym czekała na przesyłkę z własną suknią ślubną, a drugi raz irytuje się, że znów przyjdzie nie w porę, bo przecież jestem w pracy. Raz otwieram pudełko i jestem w szoku, że ktoś zna mnie tak dobrze, a innym razem połowę kosmetyków oddaję przyjaciółkom.

Jednak w ogólnym rozrachunku do tej pory nie wyzbyłam się miłości do kosmetycznych niespodzianek, więc raczej jednak bardziej je kocham niż nienawidzę ;)

Rozpoczęło się niewinnie, od jednego pudełka beGlossy. Później szukałam szczęścia ręka w rękę z Shinyboxem, aż trafiłam na Naturalnie z pudełka i już miałam trzy drogowskazy zamiast jednego i co miesiąc dylemat, na co się zdecydować. Do teraz to trudniejsze niż może Wam się wydawać. Kto nigdy nie próbował, ten nie wie, o czym mówię ;)

Co prawda do teraz nie zdecydowałam się na stałą relacj…

Dokąd tupta nocą jeż - a Wy co będziecie robić jesienią?

Jak większość z Was uwielbiam snuć plany, gdy zbliżam się do jakiegoś przełomowego momentu w życiu. Takim momentem jest też oczywiście zmiana pory roku. Tym bardziej, jeśli to zmiana z lata na jesień, która zazwyczaj kojarzy się z chandrą, melancholią i smutkiem w głowie.

Plany planami, ja postanowiłam zacząć od działań.

Na swojej liście wiosennego wyposażenia mam:

a) gruby ciepły koc z Ikei (model, na który było mnie stać w Szwajcarii (czyt. "wygląda jak stara ścierka" - słowa lubego)

b) herbaty ziołowe wszelkiego typu, grubości liścia i kalibru owocu

c) kakao - dużo.

d) zapas książek - znalazłam sklep internetowy, który sprzedaje ebooki po bardzo przystępnych cenach (wystarczy zaczekać, aż znikną z najnowszych fotek na Instagramie). Uwaga - zamierzam Wam zapewniać recenzję każdej przeczytanej pozycji :)

e) żelki, pierniczki, ciasteczka - dużo.

Odhaczyłam 5 pozycji. Tyle wystarczy. 5 to ładna okrągła cyfra. Z taką 5 przetrwamy jesień. Piona!



Wartość Twojego czasu, wartość Twojej pracy, czyli... Twoja wartość

Kiedyś myślałam, że robienie wielu rzeczy dla pożytku publicznego za darmo to przejaw dobrego serca. Nie mam tu na myśli akcji charytatywnych. To post o zajęciach ściśle przypominających pracę zarobkową, a nie post o niesieniu pomocy innym.

Rozumiecie, takie działanie łudząco podobne do pracy zawodowej, ale pro publico bono, wypływające z naszych dobrych chęci, takie przysługi dla znajomych. Nie mylił się ten, który kiedyś ukuł słynne zdanie o dobrych chęciach. Wiadomo, co jest nimi wybrukowane. Również w tym przypadku ta zasada się potwierdza.

Miałam w zwyczaju zaniżanie wartości swojej pracy lub traktowanie jej jako bezcenną - dosłownie. Godzin spędzonych przed komputerem podczas wykonywania pracy dla kogoś za darmo też trochę by się uzbierało. Pomyślicie - jaka ona głupia. Ja wtedy myślałam - jakie ja mam dobre serce.


Jakie były moje spostrzeżenia, gdy pracowałam dla innych za darmo?
1. Dopóki Ty nie cenisz swojego czasu, inni też nie będą go cenić.

2. Jeśli Ty nie cenisz swojej pra…

Wolność, a odpowiedzialność. Decyzyjny paraliż czas pokonać.

Opowiem Wam o przemyśleniach, które ostatnio chodzą mi po głowie. Dotyczą poszukiwania wolności i prób walki z własnym poczuciem niemocy.

Niejednokrotnie zdarzyło się tak, że zanim podjęłam ważną decyzję (błahą też, tutaj nie ma reguły), najpierw pytałam o zdanie. Najbliższych, znajomych, panią w sklepie (wybór ubraniowy). Mimo, że często udzielali mi rad, ja nadal byłam niezdecydowana. Zdarzało się, że mówili mi wprost, co powinnam zrobić ("pani weźmie tę sukienkę, tamta jest za krótka"), a ja nadal nie wiedziałam, czy aby na pewno to jest najlepsze rozwiązanie. Wzrastało we mnie poczucie niemocy, bezradności i najczęściej wybory podejmowałam losowo, sugerując się oczywiście radami, a co za tym idzie - bardzo często żałowałam ich już po jednym dniu.



Zaczęłam się więc zastanawiać nad celowością pytania innych o zdanie. Przede wszystkim chciałam sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego robię to tak często i to we wszystkich aspektach mojego życia, od błahych poczynając, a na …

Zmysł, który jest szczególnie bliski kobietom

Jak wyglądają składy popularnych drogeryjnych kremów i szamponów chyba nikomu nie muszę mówić. Aż do momentu oświecenia myślałam, że to najlepsze, co może się przytrafić moim włosom i skórze. Pielęgnacja szyta na miarę, pachnąca truskawkami, z diamentowym pyłkiem.

Teraz, gdy sprawdziłam skład szamponu, który był moim ulubieńcem od czasów liceum dość mocno się przeraziłam. Zużyłam na pewno kilkanaście butelek i to wszystko lądowało na moich włosach i skórze głowy, podczas gdy ich właścicielka myślała, jak bardzo o siebie dba.

Było, minęło, na szczęście zdarza się, że człowiek z czasem wchodzi w posiadanie tajemnej wiedzy, która umożliwia na przykład rzetelną ocenę składu używanych na co dzień kosmetyków.

Dziś chciałabym się skupić na zapachu.


Przyzwyczajona do kąpieli pachnących sernikiem truskawkowym, peelingów o zapachu czekoladowego ciasta i kremów do twarzy sprawiających, że pachnę jak konwalia nauczyłam się, że nie ma nic lepszego niż zapach kosmetyków. Otaczanie się piękną wonią…